| Kocham, NIE | |
| Opublikowane 12 lis 2009 w reklama, polityka, humor, grafika |
Ostatnio mamy wysyp jakichś dziwnych kampani, w których znane (podobno) osoby pozują z cudzymi dziećmi z podpisami w stylu "Kocham, nie biję". o ile to jest jeszcze do przełknięcia, to organizatorzy akcji poszli krok dalej: "kocham, nie krzyczę". Wychodzi na to, że jak dzieciak rozpierdoli z wrzaskiem pół sklepu, bo nie dostał zabawki, ojciec musi stanowczym tonem, acz po cichu poprosić "Kubusiu uspokój się". Miejmy nadzieję, że ta cała akcja doprowadzi do ZWALCZANIA patologii, a nie DOSZUKIWANIA się jej wszędzie na siłę (tak jak ma to miejsce np w Szwecji gdzie za podniesienie głosu na dzieciaka może cię czekać sąd).
Postanowiłem na szybko wyręczyć twórców kampanii i od razu przygotowałem im plakat-kombo, w sam raz nadający się do promowania rozdziamganych, niewymagających, pedałkowatych rodziców, których pociechy w krótkim czasie staną się bandą rozwydrzonych bachorów:

Napisany przez Zlo777, listopad 18, 2009
Napisany przez atropin, grudzieñ 18, 2009
Napisany przez panna_freud, styczeñ 06, 2010
Napisany przez casperware1, styczeñ 21, 2010
Napisany przez Hept, styczeñ 21, 2010
Napisany przez Dominika, styczeñ 24, 2010
Napisany przez Sake, luty 10, 2010
Tak, juz to widze, jak 2-4 letni dzieciak reaguje na "stanowcze" postanowienie ojca i tlumaczenie sie, ze nie kupia zabawki bo brakuje pieniedzy. Przeciez dla takiego szczyla nie wazne jest "CZEMU" nie moze miec zabawki ale "ZE" nie moze miec zabawki. Zacznie drzec paszcze, domagac sie, a uspokoi sie dopiero w samochodzie lub w domu. A taki lekki klaps (nie jeb*iecie pasem, albo mocna scina w leb) to bodziec, zeby sie uspokoic. Z reszta, sam motyw "klapsa" jest dosc powszechnie wystepujacym zjawiskiem w swiecie zwierzat, do ktorych czlowiek tez sie zalicza.
BTW widzę wróciliśmy z urlopu i nadrabiamy zaległości:D Dobrze, dobrze