No cóż... Muza jak muza, takie techno-cośtam (trance czy co?). Lubię eletroniczną muzykę (Combichrist, Suicide Commando :P ) więc nie jest to po prostu uraz do techno-cośtamu.
Piosenki Kalwi&Remi nawet ujdą w tłoku, ale burackie teledyski po prostu aż błagają o jazdę na maxa. W jednym trzy gołe dupy pozują, a jeden z panów ubrany w pedalską kurteczkę w piczkodrapnym futrzastym kołnierzyku obsługuje wiatrak podwiewający to i owo, a drugi jakimś aparacikiem robi im foty. Na koniec wszyscy idą pod przysznic... osobno... Drugi teledysk to kino drogi. Dwa buraki rozwalone w odziedziczonym po Niemcach wieśniackim BMW cabrio, świecąc na prawo i lewo telefonami komórkowymi, jadą gdzieś, po drodze mijając... gołe dupy... cóż za zaskoczenie...
Wracając do tematu - oto mój niewinny paszkwil na rodzime gwiazdy.